100LESB.COM
40-50


grafika: Kaja Kusztra

1. Kosior i Jana, fotografia: Magda Mos
2. Yga Kostrzewa, fotografia: Kasia Szenajch
3. Dorota Kotas, fotografia: Magda Mos
4. Magdalena Kotyrba i Klaudia Niemkiewicz, fotografia: Kasia Szenajch
5. Laura i Gabriela, obraz: M.S.
6. Zuzanna Kownacka, obraz: Kasia Tyszkiewicz
7. Zuzia Kozłowska i Julia Laszczka, obraz: Gosia Kołdraszewska

KOSIOR i JANA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Kosior: Hej, ja się nazywam Marta Kosiorek, z wykształcenia jestem aktorką, ale dość szybko odeszłam od zawodu i zajmuję się teraz fotografią. Mieszkamy razem z Janą od dwóch i pół roku i jesteśmy szczęśliwą rodziną.  

Jana: Kosior zapomniała dodać ważnych członków naszej rodziny – adoptowanego psa Ryjkę i kocicę Blankę znalezioną na ulicy w Meksyku. Jeśli chodzi o mnie, to zawodowo zajmuję się scenografią.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Kosior: W Polsce czy w ogóle? To niestety definiuje odpowiedź. Ja chyba już nie chcę mówić, czym to jest w Polsce, bo wiemy, jakie są problemy. Bycie lesbijką to dla mnie coś bardzo naturalnego. Dość późno, w wieku trzydziestu paru lat uświadomiłam sobie, że wolę kobiety i było to dla mnie czymś naturalnym. Nadal więc szokuje mnie, że w Polsce jest to tak kontrowersyjny temat. 

Jana: Bardzo identyfikuję się z tym, co powiedziałaś. Czasami mnie też to uderza, że to, co jest dla mnie tak naturalne, może być dla kogoś problemem. Może przez bańkę znajomych i środowiska zapominam, że nie jest to norma. Zapominam, że nie mogę pocałować Kosiora przy sąsiadce na klatce i że w dalszym ciągu musimy uważać, czy nie idzie ktoś, kto mógłby być potencjalnym zagrożeniem. 

Kosior: Ale też będąc w miejscach publicznych, czy jest to apteka, bazarek, weterynarz, zawsze zaznaczam, że kupuję coś dla partnerki, że muszę skonsultować z partnerką etc. Wydaje mi się, że to jest taka edukacja małymi kroczkami jesteśmy z dzielni, żyjemy tak samo jak reszta osób. 

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Kosior: Bardzo czuję swoją siłę, że w żaden sposób nie zależę od mężczyzny. Nasza kultura i wychowanie od najmłodszych lat narzucają dziewczynkom i kobietom, że powinny przypodobać się mężczyznom. Wiele z moich nastoletnich zachowań było kiedyś temu podporządkowane. A teraz mam w dupie, czy ja się jakiemuś mężczyźnie podobam, czy nie.  

Jana: No właśnie, że nie jesteśmy w tym patriarchalnym systemie. Niestety jako kobiety wszystkie jesteśmy w tym układzie, natomiast my nie jesteśmy aż tak bezpośrednio z tym związane. Ja uważam, że kobiety są wspaniałe i uwielbiam kobiety. Bardzo mnie cieszy w byciu lesbijką, że są dwie kobiety a nie jedna, to coś wspaniałego. [śmiech]  

Kosior: Często nasze znajome, które są hetero, mówią nam, że żałują, że nie są lesbijkami, bo jest tyle fajnych kobiet, a tylu niefajnych facetów do związków, do życia itd. Więc coś w tym chyba jest.

 

YGA KOSTRZEWA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Jestem europejką, feministką, kobietą, lesbijką, osobą homoromantyczną, ze spektrum niebinarności/agender/biseksualności. Jestem działaczką, aktywistką LGBT+. Jestem rzeczniczką Lambdy Warszawa, współdziałam też w wielu różnych projektach. Jestem pomysłodawczynią i współautorką poradnika „Jak pisać i mówić o osobach LGBT+”. Od 2005 jestem członkinią Porozumienia Kobiet 8 Marca organizującej coroczne kobiece Manify, członkinią Rady Kongresu Kobiet, członkinią Rady Fundacji Trans-Fuzja, współorganizatorką Parad Równości w Warszawie (2004-2010). Współzałożycielką Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich (2009). Człowiekiem Dużego Formatu Gazety Wyborczej 2006. Współautorką książek „Nowe kierunki w zarządzaniu. Podręcznik akademicki” i „HomoWarszawa”. Pomysłodawczynią akcji we współpracy z Gazetą Wyborczą „Odkrywamy się”. Honorową dawczyni krwi. Gram na perkusji w zespole Załoga Janka Kosa. Lubię film, muzykę, książki, podróże, kuchnię azjatycką.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Teoretycznie tylko tym, że zakochuję się w kobietach. Ale realnie, tu i teraz – jest to akt polityczny, związany z wyeksponowaniem pewnego rodzaju ekspresji, dotyczącej aktywności społecznej, publicznej. Czasami tylko tym, że chciałabym z partnerką móc funkcjonować po prostu zwyczajnie, bez żadnego zaangażowania społecznego i mieć równe prawa z osobami heteronormatywnymi.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Wolność. Do wyborów życiowych, niezależność. Wrażliwość wobec osób wykluczonych, mniejszości. Empatia. Siła – to m.in. bycie lesbijką (a więc osobę ze społeczności mniejszościowej) tak mnie ukształtowało.

 

DOROTA KOTAS

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Nazywam się Dorota Kotas. Jestem pisarką, autorką – jak na razie – dwóch książek: „Pustostany” i „Cukry”. Identyfikuję się jako lesbijka.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Bycie lesbijką = bycie mną. To nic specjalnego. Można powiedzieć, że to moja codzienność. Nigdy nie byłam nikim innym.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Lesbijska duma zastąpiła we mnie wstyd, który czułam jako mała dziewczynka i młoda dziewczyna. Teraz duma oznacza dla mnie to, że akceptuję siebie i że nie próbuję podważać mojej tożsamości ani ukrywać tego, kim jestem. 

 

MAGDALENA KOTRYBA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Jestem całym sercem krakowianką, choć mieszkam pod Warszawą. Uśmiecham się do ludzi i rozmawiam z roślinami.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

W następnym życiu też będę lesbijką! Bo mogę.

 

KLAUDIA NIEMKIEWICZ

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Jestem kobietą ze smutnego kraju w środkowej Europie, antropolożką kultury. Jestem wszystkim.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Wyborem, wolnością.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Wyjście poza system społecznych patriarchalnych pseudooczywistości.

 

LAURA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Nazywam się Laura i identyfikuję się jako lesbijka.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Bycie lesbijką jest dla mnie życiem w zgodzie z samą sobą, ale nie do końca z całym światem i ludźmi. Kilka osób długo nie wierzyło w to, co czuję, wiedzieli lepiej ode mnie i mnie potępiali… musiałam się ukrywać albo szukać poczucia bliskości w mężczyznach, bo przecież mi się wydawało. W pewnym momencie nawet zaczynałam w to wierzyć, na szczęście szybko zorientowałam się, że się po prostu oszukuję. Staram się obcym ludziom – i niektórym bliskim, którzy nie muszą o tym wiedzieć – nie mówić za dużo na temat mojej orientacji. Gdy tylko mówiąc o czymkolwiek użyję sformułowania „moja dziewczyna”, zdecydowanie za często słyszę „ja jestem bardzo tolerancyjny/a…”. Ale tak naprawdę, czym jest bycie tolerancyjnym? Czy używanie takiego słowa w stosunku do drugiego człowieka jest właściwe? Tolerujemy drugą osobę, mówi się „toleruję homoseksualistę, Afroamerykanina, nie jestem homofobem ani rasistą”. Tylko dlaczego w ogóle myślimy w ten sposób? Przecież nie można mówić o tolerancji człowieka, który urodził się z tym, co „tolerujemy”, ponieważ tolerujemy coś, na co druga osoba nie miała wpływu, gdy przychodziła na ten świat. Takie myślenie już jest krzywdzące. Ale potrafię się od tego zdystansować. Nie podoba mi się, że idąc za rękę z moją kobietą przez miasto, ktoś musi na nas gwizdnąć, zatrąbić albo krzywo spojrzeć. Nie podoba mi się, że w przyszłym roku mam wesele kuzyna, ale boję się tego, jak zareaguje rodzina, gdy przyjdę z miłością mojego życia. Że babcia może dostać zawału… Ale nawet jeśli go nie dostanie i przyszłabym z moją dziewczyną, to będą tam osoby zgorszone zaistniałą sytuacją. Jak homoseksualiści mogą w ogóle przyjść na kościelny ślub razem? E tam, jestem dzielna i odważna. I tak ją wezmę, bo nie ma innej możliwości. Tak chcę i tak zrobię, nie będę wiecznie wszystkich uszczęśliwiać kosztem własnego szczęścia. Zresztą pełno we mnie dystansu. Lecz czasem zdarza się, że mam wyrzuty sumienia. Bo nie jestem „normalna”. Bo chcę być szczęśliwa, bo chcę kochać i czuć się dobrze. Bo się tak czuję, gdy jestem z nią, bo jestem w stanie zrobić wszystko, bo jestem tak cholernie zmotywowana i pierwszy raz w od wielu lat mam w sobie tak wiele siły. Wszyscy mi wciąż powtarzają, że bardzo się zmieniłam na lepsze. Że bije ode mnie pozytywna energia. Że moje myślenie i patrzenie na świat jest cudowne. Że wydoroślałam i ze wszystkim sobie potrafię poradzić. Że jestem obrotna, pełna siły i najbardziej ogarnięta ze wszystkich. Ale gdy mam dziewczynę, wtedy już jestem zła i choć to ja chciałam ją pierwszą, to mówią, że ona sprowadza mnie na złą drogę. A ja jestem nienormalna i wszystko, co daję od siebie, nagle znika a pojawia się tylko wstyd i załamanie. Mam takie szczęście, że rodzice mnie wspierają – przynajmniej się starają. Nie są niereformowalni, a ja jestem w stanie im wszystko wytłumaczyć, jeśli tylko bardzo chcę. A oni to zaakceptują. Choć musiałam to sobie po części wywalczyć, czuję się przez nich akceptowana i kochana. Bycie lesbijką jest dla mnie wolnością, miłością, szczęściem, drogą do akceptacji samej siebie, życiem dla siebie, stawianiem siebie na pierwszym miejscu. Jest dla mnie samej czymś szczerym i czuję niesamowitą ulgę, że w końcu jestem w stanie się tym podzielić. Ale bycie lesbijką jest też dla mnie ciągłą walką. Walką o siebie, o to, aby czuć się tak dobrze z moją seksualnością i ze sobą. Walką, aby nie tylko w zamkniętym pokoju, ale idąc przez życie i funkcjonując w tym społeczeństwie, nie zapominać o tym, kim jestem, kogo naprawdę kocham i że dokładnie taka jestem najszczęśliwsza. Kocham kobietę, jestem kobietą i tyle powinno każdemu wystarczyć.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Najbardziej w moim lesbijstwie lubię to, że uczę się walczyć o swoje i nie okłamywać samej siebie. Kochać i być kochaną, najszczerzej.

 

GABRIELA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Cześć! Mam na imię Gabriela, pochodzę z Nowego Sącza i identyfikuję się jako… nie do końca zidentyfikowana, tak naprawdę jeszcze wciąż odkrywam siebie, ale jednak to płeć piękna powala mnie na kolana. Pracuję jako recepcjonistka w hotelu, w wolnym czasie staram się być wszędzie, byleby nie siedzieć w miejscu. Zajmuje się fotografią brzmi poważnie, ale po prostu się tym bawię, mój Instagram jest odwzorowaniem artystycznego nieładu z mojej głowy.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Bycie lesbijką nie jest dla mnie niczym nadzwyczajnym, ale przyznam, że często czuję dumę, krocząc środkiem krakowskiego rynku z moją ukochaną dziewczyną, trzymając się za ręce lub dając jej buziaki. Czasem, idąc wśród niepewnego towarzystwa, obawiam się reakcji i wymyślam w głowie scenariusz, jak mogłaby się potoczyć potencjalna walka na poglądy lub w najgorszym przypadku gdzie uderzyć, żeby najbardziej bolało, a nie skończyć z podbitym okiem. 

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Co najbardziej lubię w byciu lesbijką? To, że moje skupienie jest skoncentrowane tylko na kobietach – właściwie obecnie na jednej, najlepszej na świecie – a kobiety potrafią być często niesamowicie ciekawą zagadką. Wiem, że mężczyźni również potrafią być interesujący, natomiast to kobiety mają to coś – same wiecie. Synchronizacja okresów w związku to również świetna sprawa, niby z jednej strony żresz się przez tydzień jak pies, ale to tylko tydzień, a nie dwa, gdybyśmy miały go w innym czasie! Lubię również to połączenie kobiecych umysłów, to, że czasem można zrozumieć się bez słów, utożsamiać się z innymi w pewnych sytuacjach. Kolejna rzecz to seks. Jest piękną sprawą, bo kobiece ciało jest niesamowite. Poza tym jest tyle możliwości: można siebie nawzajem odkrywać na wszelakie sposoby, porównać jak bardzo (lub wcale) Twoje ciało różni się od Twojej wybranki, co może być zaskakujące i ekscytujące. Nie mówiąc już o penisopodobnych zabawkach w przeróżnych wariantach i kolorach. A jaki facet zapewniłby mi penisa w kolorach tęczy albo w szalonym kształcie? Jest wiele innych pozytywnych aspektów bycia lesbijką, natomiast nie będę tu już więcej przedłużać! Życzę wam kolorowego dnia!

 

ZUZANNA KOWNACKA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Transpłciowa lesbijka z Wrocławia, moje zaimki to ona/jej. W wolnym czasie tkam na krośnie i czytam literaturę feministyczną. Bardzo kocham swoją kotkę, nawet ją sobie wytatuowałam.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Przez długi czas, bycie lesbijką było dla mnie zakazanym owocem, wywoływało sprzeczne uczucia pożądania i lęku, a jednak wydaje mi się, że przyszło naturalnie. Kiedyś czułam obawę przed określaniem się jako lesbijka swego rodzaju nałożone na samą siebie wyobcowanie powodowane zinternalizowaną transfobią. Wraz z upływem czasu, nauczeniem się akceptacji siebie i swojego ciała, bycie lesbijką stało się dla mnie źródłem szczęścia, dumy i szczerej bezwstydnej miłości, którą uwielbiam się dzielić.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

W byciu lesbijką najbardziej lubię… moją dziewczynę [śmiech]. Kocham ją całym sercem i żyję w wiecznym szczęściu powodowanym naszą relacją.

 

ZUZIA KOZŁOWSKA i JULIA LASZCZYKA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Julia: Urodziłam się w 1999 w Warszawie, studiuję fotografię na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu.

Zuzia: Urodziłam się w 1997 w Olsztynie, studiuję grafikę na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Życiem w zgodzie ze sobą.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Jak dziadkowie i rodzice Julii mówią: pozdrów i ucałuj Zuzę. Kochamy Was!

ZAKOPANY KRAJOBRAZ

ZAKOPANY KRAJOBRAZ

Pokaz pracy laureackiej 2. edycji Programu Wsparcia Środowisk Twórczych

Dowiedz się więcej