Joanna Jędrusik
Jak zostałam dzikiem


mikrozamówienie #37 | 12 lutego 2021

Joanna Jędrusik – kulturoznawczyni, przez lata na etacie w korpo. Prowadzi fanpejdż Swipe me to the end of love. Lubi Balzaca i gry komputerowe. Autorka książek „50 twarzy Tindera” i „Pieprzenie i wanilia”.


fot. Jakub Szafrański

Praca powstała jako część cyklu „mikrozamówienia” realizowanego przez Jasną 10: Warszawską Świetlicę Krytyki Politycznej. w ramach programu „Centrum Jasna” finansowanego ze środków Miasta Stołecznego Warszawy.

Kurator: Wojtek Zrałek-Kossakowski

Jak zostałam dzikiem

W 2018 roku nocowałam na obrzeżach sporego polskiego miasta. Nad ranem zobaczyłam przez okno gromadkę dzików, które w najlepsze ryły trawnik obok placu zabaw. Było zimno, na przednówku chyba nie dało się tam wykopać zbyt wiele, ale dziki wyglądały na bardzo zdeterminowane. W pewnym momencie spłoszył je jakiś pan z owczarkiem niemieckim na smyczy. Owczarek warczał z wyszczerzonymi kłami, ale to jego właściciel podniósł większy rwetes. Machał rękami i darł się na zwierzaki tak, że słyszałam go przez zamknięte okno. “GDZIE NA PLAC ZABAW, GNOJE!!!”.

Cały dzień słuchałam radia. Dyskusje wokół tego, że Beata Szydło przyznała sobie i swoim ziomkom z rządu półtora bańki nagród pieniężnych. A także o tym, że po Oceanie Spokojnym dryfuje łacha śmieci o powierzchni większej niż pięciokrotna powierzchnia Polski. Tej samej Polski, w której, jak słyszę w radiu, zaraz będzie trzeba znowu wychodzić na ulicę, bo do Sejmu ma trafić projekt ustawy “Zatrzymaj aborcję”. W dupach się poprzewracało, aborcja to nie jest tramwaj, że sobie zatrzymacie.

Następnego dnia dziki najwyraźniej wstały przede mną, zryły kawał ogródka pod oknami, przeorały też spory kawałek trawnika wokół kosza na psie odchody. A potem znowu słuchałam radia i newsy były jeszcze gorsze. Sami wiecie jak to u nas wygląda, wydaje się, że już niżej nie upadną i dalej się nie posuną, a tu kolejny zonk.

I pojawiła się myśl. “A może by tak rzucić wszystko i zostać dzikiem”?

Wyglądałoby to mniej więcej tak.


Dzień 1

Poznajemy się z początkowo nieufnie nastawionymi dzikami. Zapewniam je o swoich pokojowych zamiarach i obiecuję pomoc w rozwoju strategii zrycia wszystkich okolicznych trawników.

Dzień 2

Zasiadamy z dzikami do intensywnej pracy umysłowej. Rysujemy mapy, studiujemy topografię terenu, analizujemy zachowania mieszkańców.

Dzień 3

Ze śmietnika za magistratem przechwytujemy plany zagospodarowania przestrzennego. Zanim, przez naszą nieuwagę, zostaną zjedzone przez warchlaki, dowiadujemy się, że w miejscu naszej miejscówki ma powstać spore osiedle. Nowe ulice, pasaże handlowe, skwer imienia Jana Pawła II i bloki w stylu bieda-deweloperki z przedmieść.

Teraz to przegięli.

Dzień 4

Tworzymy z dzikami pierwsze, nieśmiałe plany odzyskiwania przestrzeni. Trzeba działać, bo inaczej nie zostanie nam nic do rycia. Namawiam dziki do solidarnej walki o lepsze jutro.

Dzień 5

Po zwycięskiej, bardzo krótkiej walce z shih-tzu sąsiadów zajmujemy pierwszy przyczółek na tyłach sklepu Żabka. Pijani zwycięstwem planujemy dalsze podboje.

Dzień 10

Dalej myślą, że jestem dzikiem. Udaje mi się zdetronizować dotychczasowego przywódcę watahy, konserwatywnego odyńca, którego imię brzmiałoby w języku ludzkim ‘Ubłocony Chwost’. Pokonany w trzech rundach sudoku i dogrywce w warcaby oddaje mi hołd i dowodzenie.

Dzień 11

Przekonuję dziki, że rycie trawników jest bezsensowne w obliczu zagrożeń faszyzmem, kapitalizmem i katastrofą klimatyczną. Po płomiennej przemowie, w której tłumaczę im, że ośmiu najbogatszych facetów posiada tyle, co najbiedniejsze pięćdziesiąt procent mieszkańców Ziemi, dziki przysięgają walczyć ze mną ryj w ryj i racica w racicę o dobro ludzkości i dzikowatości. Udaje mi się wyjaśnić, że ich los zależy od tego, kto dojdzie do władzy w Polsce i jak silne będzie pro-myśliwskie lobby.

Dzień 20

Dokonujemy pierwszego bezkrwawego zamachu na bankomat, z którego kradniemy pieniądze. Rozdajemy je biednym, bezdomnym, podrzucamy do dziecięcych wózków i toreb staruszek na bazarach. Wiemy jak to jest, jak nie ma co do ryja włożyć.

Dzień 25

Nieznani sprawcy napadają na biuro lokalnego koła łowieckiego. Zostaje zdemolowane, a kasetka ze składkami członków opróżniona. Przybyli na miejsce zdarzenia policjanci odnajdują sztandar koła łowieckiego zbezczeszczony zwierzęcymi odchodami.

Dzień 26

Przyznajemy się w internecie do ataku i wysuwamy listę żądań: zakaz polowań na dziki i inne zwierzęta, wywłaszczenie kół łowieckich i przeznaczenie uzyskanych w ten sposób środków na zalesianie, zakaz wycinki zdrowych drzew i zaostrzenie kar za kłusownictwo.

Dzień 35

Zaczynają nas zauważać media. W lokalnej gazecie pojawia się na pierwszej stronie zdjęcie zdemolowanego przez nas placu budowy osiedla “Zielona osada” z nagłówkiem “Dziki przyszły po swoje”.

Dzień 45

Dołączają do nas kolejne watahy. Zaczynamy się liczyć w społeczności ogólnopolskich dzików.

Dzień 50

Podobno w Wikipedii piszą o nas, że jesteśmy gatunkiem inwazyjnym. No to macie tę swoją inwazję.

Dzień 65

Sprzymierzamy się z dzikami z Rosji, które z pomocą hakerów przekazują nam dane i adresy członków wszystkich kół łowieckich, polityków, którzy za nimi lobbują, księży, którzy organizują hubertusowe msze i święcenie zamordowanej zwierzyny.

Dzień 66

Prawie jednogłośnie podejmujemy decyzję o wzięciu udziału w proteście kobiet pod lokalną kurią, której biskupi są znani z udziału w polowaniach i w której urzęduje kapelan miejscowego związku łowieckiego.

Wspólny wróg jednoczy protestujące kobiety i lochy naszego stada, wrażliwe na cierpienie kobiet zmuszanych do rodzenia niezależnie od okoliczności. Całe watahy dzików obiecują poparcie dla przyszłych protestów i słowa dotrzymują. Na kolejny protest idziemy z transparentami “Kobiety z dzikami, dziki z kobietami”.

Dzień 75

Przez kraj przetacza się fala wandalizmu. Uprzykrzamy życie każdemu myśliwemu, jakiego udaje nam się odnaleźć. Pod osłoną nocy demolowane są samochody, wybijane szyby, a rano na wycieraczkach znajdowane są odchody. Policja jest bezradna wobec ogromnej liczby incydentów, braku odcisków palców, świadków nie ma, a jeśli są nie umieją podać rysopisów sprawców.

Ponownie przyznajemy się do wszystkiego w internecie. Grozimy, że jeśli nie spełnią naszych żądań i nie zostawią zwierząt w spokoju, podejmiemy dalsze, bardziej radykalne kroki.

Dzień 85

Występujemy z dzikami w telewizji śniadaniowej, promujemy antykapitalizm, weganizm i ochronę przyrody.

Dzień 100

W niewyjaśnionych okolicznościach w trakcie polowania ginie kłusownik. Prokurator badający sprawę stwierdza, że prawdopodobnie sam się postrzelił, jednocześnie nie umie wytłumaczyć bardzo licznych śladów racic na miejscu zdarzenia.

Dzień 102

Dochodzi do kolejnej śmierci kłusownika, który ginie przygnieciony przez ambonę. Prokurator stwierdza, że siła uderzenia była tak duża, że nie sposób stwierdzić, jakie dokładnie były okoliczności śmierci.

Dzień 120

W całej Polsce znajdowane są ciała myśliwych i kłusowników. Kilku utonęło, kilku zaplątało się i udusiło zastawionymi w lesie sidłami, jeszcze kilku zginęło w wypadkach samochodowych. Ci którzy uszli z życiem opowiadają, że na pustej jezdni nagle pojawił się przewrócony pień drzewa lub stado dzików, co zmusiło ich do gwałtownego manewru i utraty kontroli nad pojazdem.

Dzień 125

Po kolejnych niewyjaśnionych wypadkach zwracamy się za pośrednictwem mediów do Polskiego Związku Łowieckiego z apelem o samorozwiązanie i natychmiastowe przerwania polowań.

Dzień 150

Dalej prowadzimy wojnę z myśliwymi, niszczymy sprzęt, sabotujemy polowania. Mimo radykalnych działań, głosy poparcia dla naszej sprawy płyną ze społeczności dzików i ludzi z całego świata.

Dzień 160

Musimy powołać centrum prasowe. Po głośnym wywiadzie z naszym rzecznikiem, który opatrzono nagłówkiem “Tylko tak obronimy nasze warchlaki” prasa staje po naszej stronie. W głównych dziennikach ukazują się artykuły ukazujące skalę naszego cierpienia . “Zemsta dzików”, “Dziki biorą odwet”, “Odłóż strzelbę, chcemy żyć” to tylko niektóre z tytułów.

Dzień 200

Szef rady ministrów ogłasza rozporządzenie o zawieszeniu wszystkich polowań i działalności kół łowieckich do czasu wyjaśnienia incydentów na polowaniach.

Dzień 250

Razem z grupą posłów przygotowujemy projekt ustawy obywatelskiej, podpisy udaje się zebrać w kilka dni, projekt w ekspresowym tempie ląduje w Sejmie.

Dzień 280

Uzyskujemy poparcie Papieża i sekretarza generalnego ONZ. Polscy raperzy nagrywają o nas piosenkę. Ciepło przyjmujemy delegacje Polskich Lisów, Polskich Wilków oraz Polskich Saren i Jeleni.

Dzień 365

Polska staje się pierwszym krajem na świecie, w którym ustawowo zabroniono polowań. Pieniądze z rozwiązanych kół łowieckich zostaną przeznaczone na odszkodowania dla rolników, których pola ucierpiały w wyniku działalności dzików (tak, nas też czasem poniesie melanż).

– – –

Jest początek 2021 roku. Jak czytam wiadomości, to myślę, że jednak trzeba było zostać dzikiem. Może jeszcze nie jest za późno.

– – –

Polski Związek Łowiecki podał, że w sezonie łowieckim 2018/2019 zabito 275 337 dzików.

Cześć ich pamięci.