100LESB.COM
10-19


grafika: Kaja Kusztra

1. Paulina Budka i Aleksandra Sroka, fotografia: Karolina Jackowska
2. Agata Chełstowska, fotografia: Kasia Szenajch
3. Sylwia Chutnik, obraz: Beata Sosnowska
4. Bren Cukier, obraz: Weronika Nowojska
5. Anna Cybulska, fotografia: Kasia Szenajch
6. Amina Dargham i Ania Włodarczyk, ilustracja: Sam Sara Acid Notes
7. Natalia Duda, fotografia: Karolina Jackowska
8. Klementyna Epa, ilustracja: Klementyna Epa

PAULINA BUDKA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Jestem osobą, która dopiero co skończyła studia licencjackie i nie wie, co ze sobą zrobić. Jestem w procesie odkrywania siebie na różnych płaszczyznach: jako osoba queerowa, jako aspirująca aktywistka, jako twórca kreatywny i tak dalej… 

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Bycie lesbijką to dla mnie przede wszystkim stosunkowo nowe odkrycie, do którego jeszcze nie do końca głośno się przyznaję przez mój tak zwany imposter syndrome. Odkąd tylko dotarło do mnie, że jestem osobą nieheteronormatywną, poszukuję z uporem maniaka właściwej łatki dla siebie i ogromnym zaskoczeniem było dla mnie, jak ciężko się w tych wszystkich łatkach i definicjach odnaleźć. Od niedawna po cichu oswajam się z łatką lesbijka i jak na razie pasuje mi najbardziej. Jest przytulna, komfortująca mnie, sprawia, że nie mam ochoty szukać dalej.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Czuję może nie tyle lesbijską, ale queerową dumę. Cała queerowa kultura i historia są dla mnie absolutnie niesamowite. A w byciu lesbijką chyba najbardziej lubię to, że w końcu byłam w stanie wyrwać się z patriarchalnych i seksistowskich ram, w jakie sama siebie wsadzałam, nieświadoma zjawiska, jakim jest comphet. Czuję się niezależna i wolna, jak nigdy wcześniej.

 

ALEKSANDRA SROKA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Jestem Ola i jestem osobą niebinarną, genderfluid – lawirującą gdzieś na spektrum pomiędzy nieczuciem powiązania z żadną płcią a poczuciem bycia kobietą, nigdy jednak w pełni. Przez całe życie nie czułam się silnie połączona z moją womanhood”, ale czuje też, że wszystkie sprawy z nią związane są mi w jakiś sposób bliskie.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Bycie lesbijką jest dla mnie dumą z umiejętności kochania kobiet, wszystkich osób, które nie są związane z menhood” i nieidentyfikujących się z płcią męską.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Najbardziej lubię w tej całej lesbijskości przeciwstawianie się heteronormie, pewnym standardom i stygmatom ustalonym nie tylko przez mężczyzn, ale i całe społeczeństwo. Bycie lesbijką daje mi pewnego rodzaju wolność i możliwość pokazania środkowego palca reszcie świata. Bo chcąc nie chcąc tacy się rodzimy i dzięki temu jesteśmy piękni/piękne i jesteśmy sobą.

 

AGATA CHEŁSTOWSKA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Nazywam się Agata Chełstowska, jestem naukowczynią, jestem lesbą. Czasami dodaję, że jestem biseksualną lesbą, czasami mówię po prostu, że jestem queerem. To zależy od tego, do kogo mówisz – czy to cishet osoba z większości, czy ktoś z mniejszości. Jest teraz bardzo dużo słów na to, żeby określić swoją tożsamość, orientację i preferencje. Jest nawet coraz więcej słów na to, żeby określić, z kim wchodzisz w relacje romantyczne, seksualne, czy jesteś w poliamorii, czy w relacjach monogamicznych. Osobom z zewnątrz mówię jestem lesbą”, bo mają tendencję do kwestionowania, zadawania głupich albo nietaktownych pytań. Więc jak im powieszjestem lesbą”, to jest dla nich jasna tożsamość i powinni wiedzieć, co to znaczy. Ale dobrze, że istnieje słowo queer, bo wtedy możesz się nie zastanawiać, a kolejne wydarzenia w twoim życiu może nie będą powodować kryzysów tożsamości. Jak zaczęłam być w związku z mężczyzną, to bardzo mi to spowodowało kryzys tożsamości i ujrzałam głębie swojej bifobii, która wylała się ze mnie na mnie – nie od żadnej innej lesby. Wtedy widziałam, że wcześniej czułam się lepsza, bo nie byłam z mężczyzną. Czułam się lepsza od kobiet, które były z mężczyznami. [śmiech] Więc gdzieś tam jakieś 5% mnie pewnie jest biseksualne, ale zdecydowanie lepiej odnajduję się w relacjach z kobietami. Teraz jestem z kobietą i tak jest lepiej! [śmiech] Myślę, że określenie „gold star lesbian” [lesbijka, która nigdy nie była z mężczyzną], które było lansowane w serialu „The L Word”, to po prostu bifobia. Bycie lesbijką to moja tożsamość i ona może mieć przymiotnik – na przykład biseksualna. Jeżeli coś istnieje w książce „Dykes to Watch Our For” Alison Bechdel, to to istnieje. [śmiech] I tam jest w kanonie zapisana postać, która jest lesbą i poznaje mężczyznę, i tworzy z nim związek, i określa się jako lesbijka, która jest również biseksualna.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Dla mnie bycie lesbijką to środowisko, najważniejsze przyjaciółki i formacyjny okres w życiu, pierwszy związek, bycie w UFIE [queerowo-feministyczny kolektyw i klub działający około 10 lat temu w Warszawie], bycie w UFIE i bycie w UFIE [śmiech], queerowy festiwal w Kopenhadze. To są rzeczy, które już mnie uformowały jako lesbijkę. To coś, co się bardzo kształtuje przez środowisko i doświadczenie. Sposoby identyfikacji bardzo zależą od doświadczenia, od tego, co jest za tobą i w jakim byłaś środowisku. Długo mieszkam w Warszawie i pewnie po prostu miałam więcej okazji, żeby poznać dużo lesb, poczuć się częścią tego środowiska. Tego nie da się tak po prostu wymazać. To są ludzie, których znasz i którzy stają się ważni w twoim życiu. Bycie lesbijką to też wolność od heteronormy. Krótkie spojrzenia w głąb świata kobiet hetero są dla mnie przerażające. Jest dużo minusów bycia queerową osobą, ale dla mnie plusy są nieporównywalnie większe. To nie jest wybór, ale fajnie być zadowoloną ze swojej sytuacji. Często nie rozumiem świata tak, jak go rozumie heteroseksualna większość. Różne rzeczy dla mnie nie istnieją albo nie mam do nich dostępu, bo nie zdaję sobie sprawy z dużych kawałków rzeczywistości kobiet, które są z mężczyznami. Jak króciutko byłam z mężczyzną, to cały czas odkrywałam jakieś oczekiwania. Ja po prostu przeszłam inną drogę – najpierw byłam z kobietami, z tego świata miałam króciutką wycieczkę do świata mężczyzn i z radością z niego wróciłam. [śmiech] To był naprawdę okej związek. Ale myślę, że najczęściej opisywane w kulturze są te przypadki, kiedy kobieta, która cały czas była z mężczyznami, nagle zaczyna być z kobietą. Dla mnie takie odrzucanie, oczyszczanie się, strząsanie tych rzeczy związanych z heteronormą było znacznie wcześniejsze i znacznie łatwiejsze. Żyję w świecie kobiet, jest w nim mało mężczyzn, chociaż mam kilku dobrych kolegów. Dopiero jak rozmawiam z innymi osobami, to okazuje się, że mój świat jest zupełnie inny. I to jest bardzo fajna, płodna perspektywa, bo pokazuje rzeczy w tamtym świecie, których inne osoby nie kwestionują.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

O boże, czuję lesbijską dumę z nas! Jesteśmy takie super! Lesby są takie super! Są takie ogarnięte. [śmiech] Mają wiarę w to, że mogą robić różne rzeczy, albo przynajmniej próbują je robić i tu myślę o wszystkich DIY-owych, udanych lub nieudanych [śmiech], rzeczach. Politycznie też myślę, że startujemy z jakiegoś dobrego punktu. No i seks jest najlepszy w byciu lesbą! [śmiech]

 

SYLWIA CHUTNIK

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Jestem pisarką, aktywistką społeczną i queerową mamą. Lubię litery, śpiewam w punkowym zespole Zimny Maj. W wolnych chwilach zajmuję się mail artem, wyklejam kolaże.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

To bycie w zgodzie ze sobą, ale i otwarcie na różne inne tożsamości bez obowiązku nazywania ich (paradoksalnie im więcej możliwości i etykietek, tym czuję się bardziej zagubiona).

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Lubię być w kontrze do normy, zawsze to lubiłam. Ale przede wszystkim lubię swoją dziewczynę i to mi się w tym swoim elgiebetyźmie podoba najbardziej!

 

BREN CUKIER

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Nazywam się Brenna, Bren Cukier i obecnie mieszkam w Warszawie. Identyfikuję się jako lesbijka i jestem Polką, ale w nietypowy sposób. Moi dziadkowie byli Żydami, którzy przeżyli Holokaust. Urodziłam się w Stanach, ale technicznie rzecz biorąc jestem Polką czystej krwi.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Na początku mnie to przerażało i niepokoiło, nie chciałam się z tym identyfikować. Nawet jako dziecko, zanim byłam świadoma takich rzeczy jak seksualność, pamiętam, że źle reagowałam na to słowo. Unikałam go. Nie zrobiłam coming outu aż do 25 roku życia, więc do całkiem niedawna. Nawet wtedy mówiłam: jestem bi albo jestem gay, albo nie jestem hetero, ale nigdy nie mówiłam, że jestem lesbijką. A teraz, kiedy jestem w tym miejscu, w którym jestem, czuję, że jest to słowo, którego mogę swobodnie używać. To bardziej kwestia terminologii, ale w świecie LGBTQ terminologia jest ważna, prawda? Mówimy o odzyskiwaniu terminów. Teraz powiedziałabym, że moje zaimki to ona/jej, jestem kobietą, ale w pewnych momentach mojego życia nie identyfikowałam się w pełni jako kobieta. W tamtym czasie byłam przekonana, że kiedy jesteś lesbijką, to znaczy, że musisz identyfikować się jako kobieta. Dlatego wolałam określenie queer. Queer to całe moje życie, w dzieciństwie często moja mama mówiła „och to jest takie queer”, jeśli miałam na sobie coś dziwnego lub robiłam coś, co uważała za żenujące. [śmiech] Jestem świadoma, że mam przywilej bycia odbieraną jako osoba hetero. Wiem, że mogę uchodzić za heteroseksualną dziewczynę i czerpię z tego wiele fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Mieszkając w Nowym Jorku, gdzie czułam się o wiele bardziej wolna w wyrażaniu siebie, prezentowałam się zupełnie inaczej niż w Warszawie: byłam androgeniczna, a nawet męska. Myślę, że bycie lesbijką oznacza bycie bardzo wyczuloną na to, jak się wyrażam, na to, czy jestem femme czy butch, jak się identyfikuję, jak się ubieram, jak chodzę.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Na pewno nie czułam się dumna przez bardzo długi czas. Terapeutka opowiedziała mi o modelu coming outu, który jest podobny do tego, jak ludzie mówią o żałobie. Jest 7 etapów: jest zaprzeczenie, gniew, nienawiść do samego siebie i wszystkie te poziomy w procesie coming outu. Ostatnie to miłość do samej siebie i akceptacja oraz aktywizm. I myślę, że utknęłam w pierwszych trzech na długo i nawet nie wiem, czy czuję się aktywnie dumna, mam bardzo dziwny związek z dumą. Co mi się w tym podoba? To, że doszłam do tego punktu, w którym poczułam wolność. Moja mama czasem mówi mi, że jest taka zazdrosna, że jestem lesbijką, bo nie ma na mnie presji na przykład rodzenia dzieci. Moja mama dopiero niedawno powiedziała mi, że spotykała się z kobietami. Dlaczego nie powiedziała mi tego, kiedy zrobiłam coming out i było mi ciężko? Mam teorię, dlaczego tak wiele sławnych osób jest nieheteronormatywnych. To naprawdę bardzo duży procent osób w konkretnych branżach: oczywiście moda, muzyka i, powiedzmy, film. Dążenie do sławy i publicznego sukcesu wiąże się ze świadomością odrzucenia, nienawiści do siebie – sukces jest formą akceptacji i aprobaty. Zawsze mnie to fascynowało. To nie przypadek, że wiele osób odnoszących sukces w show biznesie to geje. Sława jest jak namacalny dowód na to, że masz w sobie coś wartościowego. Mnie też to mnie motywuje, więc nie nienawidzę tego. Ale nie wiem, czy powiedziałabym, że jestem wdzięczna za te negatywne emocje. [śmiech] Bycie lesbijką daje mi mnóstwo energii i motywacji do działania. Queerowe osoby odnoszą sukcesy, bo nienawidzimy siebie i jednocześnie uczymy się siebie kochać.

 

ANNA CYBULSKA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Jestem trans kobietą lesbijką. Zawsze chciałam być z kobietami jako kobieta. Dynamika związków hetero jest czymś, czego nigdy nie czułam – to, o czym zawsze marzyłam, to więź kobieco-kobieca. Mężczyzna może być dla mnie kolegą, przyjacielem, ale męskość w związku mogłaby dla mnie nie istnieć.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Potrzebą budowania kobieco-kobiecych więzi uczuciowych a także erotycznych – uważam to za część spójnej całości o tej właśnie specyfice, o pewnym specyficznie kobiecym odczuwaniu siebie nawzajem.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Wolność, subtelność, czułość, radość z bycia sobą, z doświadczania głębi, której mogę doświadczyć tylko będąc w zgodzie z własnymi potrzebami.

 

AMINA DARGHAM i ANIA WŁODARCZYK

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Ania: Freakiem! Identyfikuję się jako niebinarna lesbijka, jestem w miłosnym związku z moją najukochańszą Aminą i dzięki temu czuję się wolna i spełniona. Tworzymy razem zespół Cudowne Lata. Jestem z Warszawy.

Amina: Ja też identyfikuję się jako niebinarna lesbijka. Jestem z Krakowa i gram z moją ukochaną w zespole Cudowne Lata i na co dzień zajmuję się tatuowaniem w Krakowie i w Warszawie. Jestem pół Polką, pół Libanką.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Ania: To jest trudne pytanie, bo od zawsze jestem lesbijką. Dla mnie to jest takie normalne, naturalne, takie trochę jakbyś zapytała osobę hetero, czym jest dla niej bycie hetero. Ja na co dzień się nad tym nie zastanawiam. Na pewno cieszę się z tego projektu, dzięki niemu zaczęłam się nad tym zastanawiać tak naprawdę.

Amina: Fajnie jest być lesbijką, bo dziewczyny są fajniejsze niż kolesie.

Ania: Dokładnie. Nie no ogólnie wspaniale, szczególnie jak mam taką cudowną Aminę i Cudowne Lata. Tylko szkoda, że nie mamy równych praw w tym kraju, że jesteśmy dyskryminowane, narażone na przemoc. A poza tym to wspaniale.

Amina: No tak, tego brakuje, bo tak to zajebiście, polecam.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Amina: Lesbijską duszę [śmiech]

Ania: Do czasu powstania tego projektu czułam się trochę wyalienowana z lesbijskiego świata, bo nie mamy aż tak strasznie dużo lesbijek wokół siebie. W momencie, w którym nawiązały się trochę bliższe relacje z osobami, które ten projekt robią, nagle widzimy, ile dokoła pojawia się lesb! [śmiech]

Amina: Nie wiedziałam nawet, że jest nas aż tak dużo, aż sto! [śmiech]

Ania: Ale wynika to z tego, że lesbijki są tak mało widoczne w tym kraju. Chcę, żeby były widoczne jeszcze bardziej, żeby było nas więcej. I to mnie napawa dumą i poczuciem, że to taki mój gang.

Amina: Co najbardziej lubię w byciu lesbijką? Wszystko! Nie wyobrażam sobie nie być lesbijką.

 

NATALIA DUDA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Jestem Natalia, na co dzień zajmuję się strzyżeniem piesków, co jest moją pasją. Identyfikuję się jako lesbijka, odkąd tylko pamiętam. Zawsze to wiedziałam i jest to moje stałe przekonanie.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Dla mnie oznacza to stały pociąg do kobiet, w sensie romantycznym, fizycznym, emocjonalnym i silną więź psychiczną z osobami, które identyfikują się jako kobiety.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Lubię swobodę wyrażania siebie. Nie czuję, jakby cokolwiek mnie ograniczało w kwestii psychicznej czy fizycznej.

 

KLEMENTYNA EPA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz? 

Nazywam się Klementyna, mam 24 lata, jestem lesbijką. Właśnie skończyłam 5-letnie studia artystyczne we Wrocławiu i planuję, co dalej zrobić ze swoim życiem.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Wiele razy słyszałam opinie osób mówiących, że seksualność jest tylko jednym z wielu elementów składających się na ich osobę, naturalną składową ich postaci i że nie należy do tego przykładać aż tak wielkiej wagi. W idealnym świecie może takie podejście miałoby sens, jednak otwarte i bezkompromisowe bycie lesbijką określa także to, w jaki sposób jestem postrzegana przez innych ludzi i w jakim środowisku się obracam. Życie w tak konserwatywnym miejscu jak Polska sprawia, że zawsze mam oczy dookoła głowy i myślę do przodu, starając się przewidzieć nawet najczarniejsze scenariusze tego, co mnie może spotkać, gdy opuszczam swoją bezpieczną strefę. Siłą rzeczy, nie czując się w stu procentach bezpiecznie praktycznie nigdzie poza swoim mieszkaniem, zawsze pozostaję czujna i ostrożna, a to, jak mogą zareagować na moją osobę obcy ludzie mijani na ulicy, przedkładam nad wszystko inne, co mogłoby mi zajmować w danym momencie głowę. Walczę więc na co dzień z jedną Klementyną, która pragnie być bezkompromisowo sobą i pokazywać to, jak prywatnie dobrze czuje się z własną tożsamością, i kolejną Klementyną, która wszędzie ze sobą nosi gaz pieprzowy i hiperwentyluje się sfrustrowana w kącie po znalezieniu kolejnych neofaszystowskich wlep, słuchaniu następnych homofobicznych haseł i czytaniu po raz setny w komentarzach na fejsbuku „pedały do gazu”. Dlatego bycie lesbijką tu i teraz, w Polsce w roku 2021, jest dla mnie przede wszystkim wyczerpującą, niekończącą się walką, dzięki której na koniec dnia czuję jakiś substytut wolności, jestem zadowolona z osoby, którą widzę w lustrze i z tego, jak wygląda moje prywatne życie, a jednocześnie walką, która jest dla mnie pułapką bez wyjścia, która pochłania całą moją energię dosłownie w każdej chwili.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

W byciu lesbijką najbardziej lubię to, jak bliską relację jestem w stanie stworzyć z partnerką. Nie tylko ze względu na dobrane charaktery, zainteresowania i cele – co jest zdecydowanie najważniejsze i dość oczywiste – ale też patrząc na to w szerszy i pozornie bardziej banalny sposób: będąc kobietami żyjącymi w tym samym miejscu, wywodzącymi się z tego samego kręgu kulturowego, po prostu dobrze rozumiemy swoje doświadczenia i lęki. Tak samo boimy się wracać samotnie w nocy do domu, tak samo wielokrotnie na nas gwizdali, byłyśmy molestowane słownie czy przerażone obecnością mężczyzn. Wszystko, co niesie ze sobą mizoginia i seksizm w życiu rodzinnym i polityce, dotyka nas w tym samym stopniu, więc walczymy o to samo i doskonale się rozumiemy. Mamy też podobne ciała, więc wszystkie ich zalety i dotykające nas dolegliwości sprawiają, że jesteśmy sobie bliższe. To właśnie coś, co mnie zachwyca najbardziej w byciu kobietą związaną z osobą tej samej płci: niezwykła bliskość budowana przez mniej lub bardziej trudne doświadczenia związane z płciowością w każdym jej aspekcie społecznym i fizycznym.

ZAKOPANY KRAJOBRAZ

ZAKOPANY KRAJOBRAZ

Pokaz pracy laureackiej 2. edycji Programu Wsparcia Środowisk Twórczych

Dowiedz się więcej