100LESB.COM
71-80


grafika: Kaja Kusztra

1. Olo CBD, fotografia: Karolina Jackowska
2. Julia Paluch, fotografia: Karolina Jackowska
3. Doma Pawlik i Marta Tomaszewska, fotografia: Kasia Szenajch
4. Praktyczna Pani, fotografia: Magda Mos
5. Roma Riots, fotografia: Kasia Szenajch
6. Agnieszka Róż, obraz: Agata Fogrman
7. Jagoda Rucińska, fotografia: Karolina Jackowska
8. Ryzyko Deszczu, obraz: biedrzycko
9. Patrycja Sikora, fotografia: Kasia Szenajch

OLO CDB

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Jestem OLO CBD, identyfikuję się jako nonbinary lesbian. Ostatnio jednym z moich ulubionych zajęć jest robienie rapu.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Wolnością wyrażania siebie, swojego poczucia płci, ekspresji, tożsamości. No i crushowaniem dziewczyn, które najczęściej okazują się hetero.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Czuję lesbijską dumę, kiedy mówię, że mam dziewczynę i opowiadam o tym, jaka jest wspaniała. Ostatnio też czułam lesbijską dumę podczas oglądania „The L Word. Generation Q”. Chciałabym chociaż przez chwilę doświadczyć życia w miejscu, gdzie wokół jest tyle lesbijek! Poza dumą z reprezentacji, dotkliwie poczułam też, jak bardzo brakuje mi takich ikonicznych bohaterek w prawdziwym życiu. PS: Gigi, I love You.

 

JULIA PALUCH

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Mam na imię Julia, mieszkam w Warszawie i pracuję jako grafik i nauczyciel akademicki. Jestem córką, siostrą, przyjaciółką i partnerką. W żadnej z tych ról nie ukrywam się jako lesbijka i chciałabym, żeby każdy mógł cieszyć się takim wsparciem i akceptacją, jakie ja mam szczęście mieć. W wolnym czasie rysuję, gram w gry i nieintencjonalnie zabijam rośliny doniczkowe.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Mam wrażenie, że w tym momencie samo życie jako wyoutowana lesbijka to moja mała krucjata przeciwko temu, co dzieje się w tym kraju. To, że tutaj żyję, zajmuję przestrzeń i nie boję się mówić o tym kim jestem, może się nie podobać wielu osobom. Ale zawsze będę walczyć (nawet z własnym lękiem), żeby chodzić za rękę z moją dziewczyną.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Jestem dumna z tego, że mogę być częścią lesbijskiej społeczności i otwarcie o tym mówić. Kiedy dorastałam, nie znałam ani jednej lesbijki. Jeśli swoim wyoutowaniem kiedykolwiek sprawię, że inna mała Julia będzie się mniej bała siebie zaakceptować, to dla mnie największy powód do szczęścia i dumy.

 

DOMA PAWLIK i MARTA TOMASZEWSKA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Doma: Ja jestem Doma, mam 25 lat i jestem z Redy, jestem kaszubską lesbą. Na Paradę Równości planujemy zrobić transparent „To je krótczé, to je dłudżé, to kaszëbskô lësbica”. [śmiech] Poza tym skończyłam studiowanie psychologii, jestem magistrą, zrobiłam magisterkę o feminatywach. Lubię lalki Monster High, lubię ładnie wyglądać, lubię kotki.

Marta: jestem Marta, mam 25 lat i studiuję intermedia na ASP w Gdańsku, mam nadzieję, że będę niedługo dumną licencjatą. Mój licencjat piszę o drag queens, skupiam się na afab drag queens, bo interesuje mnie perspektywa osób socjalizowanych na kobiety, które robią drag. Monster High to jest taka nasza wspólna miłość.

Doma: Tak, razem kolekcjonujemy lalki, oglądamy filmy.

Marta: Najbardziej polecamy „Wampigorączkę piątkowej nocy”, bo to jest manifest feministyczny, takie girl power, ale dobre, to nie jest girlboss movie. Tam jest pokazane, że możesz nawet nic nie umieć i to jest i tak super, że wkładasz w to swoje serce. I też możesz się ubierać jak baba i wyglądać jak baba, nie udawać chłopa, więc to jest super empowering. Ogólnie uwielbiamy wszystkie rzeczy, gdzie są lesby i wszystko, co oglądamy, to są rzeczy z elgiebetami – po co mamy coś innego oglądać.

Doma: Wczoraj specjalnie pojechałyśmy na plan filmowy, byłyśmy statystkami. Szukali „prawdziwych par, hetero i homo”. I specjalnie pojechałyśmy tam się lizać w każdym momencie, w którym będzie okazja i w końcu była scena, gdzie byłyśmy w zasięgu kamery i mogłyśmy się całować. Nie możemy za dużo mówić, ale jest to serial o młodzieży na platformie streamingowej.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Doma: Bycie lesbijką to najważniejsza rzecz w mojej tożsamości – uważam, że jestem bardziej lesbijką niż kobietą. Kocham być lesbą i kocham mówić, że jestem lesbą. Na początku byłam po prostu zdziwiona, że typiarom naprawdę podobają się chłopaki, że to nie jest tak, że tak tylko się mówi, że „o matko, jaki przystojniak”. Przez długi czas myślałam, że skoro nie podobają mi się chłopaki, to chyba jestem aseksualna. Ale kiedy odkryłam, że lubię baby, to wszystko nagle było fajniejsze, bo po prostu baby są fajniejsze.

Marta: Ja mam trochę inną historię, bo z labelką lesbijki mam do czynienia od niedawna. W gimnazjum miałam mocną katofazę i byłam po prostu mega repressed, mega zinternalizowana homofobia, nienawidziłam innych dziewczyn, chciałam bardzo się przypodobać chłopakom, pisałam listy do Maryi, pojechałam na pielgrzymkę. W ogóle byłyśmy na tej samej pielgrzymce w liceum. [śmiech]

Doma: Byłyśmy wtedy innych szkołach, ale Marta pojechała na pielgrzymkę maturalną ze swoim chłopem, jej chłop był z mojej szkoły. I Marta była w swojej katofazie, ja wychodziłam ze swojej katofazy. Pojechałam, bo moja kumpela, która mi się podobała, była tak typu „chodź, będziemy jarać na pielgrzymce”. [śmiech]

Marta: Byłam wtedy bardzo repressed, nawet potem, jak już nawet wyszłam z takiej opresyjnej formy religii. Może niektórym to pomaga, ale dla mnie było to najgorsze doświadczenie w moim życiu. Długo nie czułam, że mogę wyciąć chłopów ze swojego życia, trochę nie czułam, że zasługuję na labelkę lesbijki.

Doma: Pamiętam, jak się spotkałyśmy, byłyśmy na pierwszej randce i wtedy Marta mówiła, że ona nie jest lesbijką, ale ona już nigdy się nie umówi z mężczyzną i jej się chłopacy nie podobają w ogóle i ja miałam takie okej… [śmiech]

Marta: Od niedawna jestem przed sobą out and proud lesbijką. W rodzinie od dawna jestem czarną owcą, ale dopiero niedawno odetchnęłam tym świeżym powietrzem lesbijstwa. Bardzo się cieszę, pierwszy raz po prostu czuję tak, że należę, że to jest moje miejsce.

Doma: Mam tylko nadzieję, że lesbijstwo będzie wolne od terfiarstwa. Dopiero co się outujesz, a tu już dowiadujesz się, że możesz być tak źle zrozumiana. Jak mówię, że jestem lesbą, to mam nadzieję, że nikt nie myśli, że jestem TAKĄ [terf] lesbą.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Marta: BABY! [śmiech]

Doma: Ja lubię to, że mogę szokować innych, jak się wygląda queerowo, jak się idzie z drugą babą, to jest taki statement. Jesteśmy aktywistkami i lubimy robić rzeczy, żeby trochę oburzać katolików, to jest dla mnie bardzo ważne.

Marta: … czy rodzinę.

Doma: Chcemy wziąć ślub, wszystkich zaprosić tylko po to, żeby ich wkurwić, żeby nie przychodzili, ale żeby zobaczyli zaproszenia. [śmiech]

Marta: Lubię poczucie przynależności, community. Dla mnie labelka ma dużą wartość. Szanując oczywiście osoby, które nie chcą jakoś tam się identyfikować, to uważam, że to jest ważne, bo to po prostu normalizuje mówienie o tym, o co tutaj chodzi.

Doma: Poza tym kiedyś lesba to był slur, a teraz mogę mówić to dumnie: „omg, I’m so lesbian”.

 

PRAKTYCZNA PANI

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Moja służbowa tożsamość to Pani DJ – Finalistka Mistrzostw Świata Redbull Music 3style. Pierwsza kobieta z tytułem mistrza Polski. Producentka muzyczna i autorka tekstów. W branży od 2006. Kolekcjonerka gramofonów i mixerów, damska wersja Inspektora Gadżeta. Ma rapowy background i prywatny numer do Dra Albana. Jara się najntisami. Prywatnie jestem homo-sapio seksualną kobietą, która od 17 lat żyje ze swojej pasji.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Jest tłumaczeniem miłym chłopakom, że się z nimi nie umówię. Jest moją prywatną sprawą i czymś, co towarzyszy mi, odkąd pamiętam. Jest dawaniem przykładu, jak należy traktować kobiety. Czasem jest stygmatem.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Czuję, że jestem po prostu wartościową, godną zaufania, trochę staroświecką postacią. Najbliższe otoczenie tak mnie odbiera i to z tego czerpię dumę. Nie czuję się ani lepsza, ani gorsza poprzez moje preferencje, których zresztą nigdy nie lubiłam nazywać, a jeśli już musiałam, to wyjaśniałam zwyczajnie, że wolę laski i tyle. Świat mówi o tym „lesbijka” i spoko, chociaż w naszym społeczeństwie to brzmi jak choroba, a ja nie czuję się chora. Jeśli mogę wspierać środowisko i przyczynić się do poszerzenia perspektywy/świadomości, to chętnie to robię, bo wiem, że to jest ważne. Nigdy nie nadawałam sobie etykiet w żadnej przestrzeni życia. Nie mam potrzeby przebywania na imprezach queerowych i kiszenia się w jednym sosie, czy to homo, czy hip-hopowym. Lubię być po prostu z inspirującymi ludźmi. Ich orientacja mnie nie interesuje, tylko energia, która rezonuje z moją albo nie. Przyznaję jednak, że z gejami dogaduję się wyjątkowo dobrze.

 

ROMA RIOTS

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Jestem Roma Riots, mieszkam w Warszawie, jestem drag queen i niebinarną lesbijką.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Trudne pytanie, bo bardzo ogólne. Jakąś taką wolnością? Ludzie często twierdzą, że to jest bardzo restrykcyjna identyfikacja, że zamykasz sobie opcje, odrzucając kogoś ze względu na płeć. Ale ja w ogóle nie czuje się ograniczona. Dzień, w którym zorientowałam się, że nigdy w życiu nie muszę mieć żadnych bliższych relacji z mężczyznami, był dla mnie bardzo szczęśliwy. Jest to dla mnie wspaniałe, że mogę kochać tylko kobiety i pewien przekrój osób niebinarnych.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Czuję lesbijską dumę tak naprawdę zawsze. Zawsze, kiedy wychodzę na ulicę i kiedy widzę inne pary jednopłciowe trzymające się za ręce. Czuję lesbijską dumę, kiedy występuję na scenie – dużo moich występów jest o byciu lesbijką i związanych z tym doświadczeniach. A to, co cenię w byciu lesbijką, to przynależność do grupy. Nie mamy bardzo silnego lesbijskiego community w Polsce. Mało jest zorganizowanych spotkań, organizacji, ale jesteśmy my jako jednostki i zwykle, kiedy spotykam inną lesbijkę, czuję się bezpieczna, czuję się zrozumiana, czuję, że po prostu mogę być.

 

AGNIESZKA RÓŻ

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Agnieszka Róż, używam zaimków ona/jej i on/jego. Jestem córką Haliny i wnuczką Antoniny – mądrych i wytrwałych kobiet, upartych katoliczek, które choć zakopane po uszy w patriarchacie, gestami cichej akceptacji wybrukowały mi drogę do pokochania swojej odrębności. Jestem praktyczką. Uwielbiam queerować przestrzenie, współtworzyć wiedzę, negocjować zastaną rzeczywistość i praktykować radykalną wrażliwość. Szczególnie ważne jest dla mnie poszerzanie znanych mi/nam form uczestnictwa i eksperymentowanie z narzędziami zmiany społecznych postaw. Kuratoruję programy artystyczno-społeczne i interwencje artystyczne, facylituję procesy grupowe, edukuję twórczynie, twórców, pracowniczki instytucji kultury i sztuki. Obecnie zaczęłam pracować w nowej roli w polskim teatrze – zostałam koordynatorką scen intymnych i bardzo cieszy mnie fakt, że mogę się w tym kierunku rozwijać.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Jestem osobą queerową, także nie za wiele wiem o byciu lesbijką. [uśmiech] Queerowość jest jednak dla mnie ważnym procesem uważności, redefiniowaniem siebie, wymykania się normatywnej (nie)wygodzie. Zdarza mi się mówić o sobie, że jestem pedałką. To słowo sprawia mi semantyczną przyjemność, gdyż łączy herstoryczną świadomość społecznego wykluczania kobiet* kochających wolnościowo ze zrozumieniem, że to, jak kocham i jak jestem kochana jest pięknym (i moim!) wyborem. Świadomym, głębokim i czułym procesem wymykania się patriarchatowi.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Queerowa wspólnota jest moją wielką miłością. Nie jestem dumna, a wdzięczna za czułą radykalność, siłę relacji, lekkość ciał, przyjacielskie i romantyczne bliskości i tę szczególną odwagę, której nauczyłam się od queerowych kobiet*.

 

JAGODA RUCIŃSKA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Hejka, jestem Jadzia, identyfikuję się jako lesbijka, obecnie mieszkam w Gdańsku i studiuje prawo w biznesie. Jestem również raczkującą modelka. Uwielbiam rysować abstrakcje i dogłębnie analizować muzykę.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Bycie lesbijka jest dla mnie czymś nieziemskim. Osobiście uważam, że bycie lesbijką to nie tylko pociąg seksualny do kobiet, lecz również docenianie piękna duszy i oryginalności drugiej osoby. Droga do odkrycia mojej orientacji seksualnej była długa i kręta, natomiast mój pierwszy związek z kobietą uświadomił mi, że to dziewczynę potrafię pokochać całym swoim sercem. Więź emocjonalna między dwoma kobietami, które się kochają, jest nierozerwalna, a miłość bezgraniczna.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Najbardziej w lesbijstwie lubię to, że każda z nas ma w sobie nieskończone pokłady zrozumienia i tolerancji. Queer kobiety to najtwardsze babki, które znam. Mimo seksualizacji związków lesbijskich ze strony społeczeństwa i wielu przeciwności losu, nadal twardo stąpamy po ziemi i stoimy przy swoim, nie uginając się przy tym. Lesbijską dumę czuję na każdym swoim kroku. Osoby, które mnie poznały, czują, że mogą mi powiedzieć wszystko, co jest związane z odkrywaniem siebie – i nie tylko. Moją otwartością na temat mojej orientacji pomogłam wielu osobom odkryć, kogo tak naprawdę kochają.

 

RYZYKO DESZCZU

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Identyfikuję się jako osoba niebinarna, mam 22 lata. Jeśli chodzi o zaimki, ona/jej mi nie przeszkadzają.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Sama nie wiem. Nie byłam w zbyt wielu związkach w życiu, przez co dowiedzenie się, że jestem osobą homoseksualną trochę mi zajęło.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Lubię to, że nie boję się mówić, kim jestem. Że daje mi to wolność, bo nie ma wzorca idealnej lesbijki i nikt nie może ci powiedzieć, że robisz coś źle w byciu lesbijką. Dziś cieszę się, że mam spokój, bo odkryłam, kim jestem i czuję się ze sobą dobrze.

 

PATRYCJA SIKORA

Kim jesteś, jak się identyfikujesz?

Nazywam się Patrycja Sikora. Od 11 lat jestem wyoutowaną, dumną lesbijką. Prężnie działam w polu literatury, jestem poetką, w zeszłym roku wydałam swoją książkę „Instrukcja dla ludzi nie stąd” (WBPiCAK 2020). Bardzo się cieszę, że została trochę szerzej doceniona właśnie ze względu na queerowe wątki i zwiększenie widoczności, bo na tym mocno mi zależało i zależy. A na co dzień mieszkam w Poznaniu i pracuję w marketingu – sztuka nie zapłaci mi rachunków.

Czym jest dla Ciebie bycie lesbijką?

Bycie lesbijką to dla mnie przede wszystkim bycie fair ze sobą. To był długi, bardzo mocny, głęboko w środku osadzony proces. Proces porozmawiania najpierw ze sobą, osadzenia się w trudnej rzeczywistości, którą mamy – konserwatywnej i tradycyjnej. Identyfikuję się jako lesbijka, natomiast wciąż jeszcze weryfikuję siebie. Bycie lesbijką to dla mnie przede wszystkim bycie w porządku ze sobą, a dopiero później szczerość i otwartość z całą resztą. Bycie w dobrej relacji ze sobą jest najtrudniejsze, a do tego dochodziłam bardzo długo. Mam 32 lata, a dopiero w zeszłym roku stwierdziłam: jesteś okej, możesz robić rzeczy, nie patrząc na całą resztę i nie zachowywać się według jakichś schematów, przez tę resztę narzucanych. Nie być ostrożną, bo jestem lesbijką, nie być ostrożną, ukrywającą się kobietą, która żyje z kobietą i jest w tym związku szczęśliwa, nie chować się już. Do tej pory było różnie z marginesem bezpieczeństwa w zależności od środowiska. Mimo tego, że czuję się już w 100% dobrze i sobą, to bywają momenty delikatnego zwątpienia, mimo tego, że to wszystko zostało przepracowane. Byłam kiedyś w związkach z mężczyznami, ale czułam, że coś jest nie tak – pewnie bardzo dużo lesbijek podobnie przechodziło odkrywanie własnej tożsamości. To bardzo złożony proces.

Co najbardziej lubisz w byciu lesbijką? Czy czujesz lesbijką dumę?

Czuję się dumna w kolektywnych działaniach: marszach równości, manifestacjach, oddolnych literackich, filmowych, fotograficznych projektach. Nie szukam w sobie tej dumy, żeby ją podkreślić i zapieczętować – ona zwyczajnie jest. A w momentach, kiedy spotykamy się w naszej społeczności, to czuję się już superdumna. Mam wrażenie, że moja „lesbijskość” i mówienie o niej ma szansę choć trochę wpłynąć na pogłębienie relacji z tymi ludźmi, którym to jeszcze nie do końca pasuje, którym trzeba jeszcze pewne rzeczy tłumaczyć, a przecież chciałoby się już nie. Czuję dumę ze swojej siły i z tego, że przestaję się chować. To jest duma mocno podparta kolektywnością – wsparcie społeczności ją potęguje. Narracja stygmatyzująca w naszym kraju jest bardzo trudna, wykluczająca. Dlatego w środowiskowej mocy upatruję potencjał na działanie, na niezgodę i zmianę sytuacji. Podkreślanie widoczności, reagowanie na podważanie naszej widzialności.

 

ZAKOPANY KRAJOBRAZ

ZAKOPANY KRAJOBRAZ

Pokaz pracy laureackiej 2. edycji Programu Wsparcia Środowisk Twórczych

Dowiedz się więcej